Forum www.basilicaigni.fora.pl Strona Główna
FAQ Profil Szukaj Użytkownicy
Grupy

Prywatne Wiadomości

Rejestracja Zaloguj
Galerie
Skad ta hipokryzja ?
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat >

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
www.basilicaigni.fora.pl > Co Cię wkurza?

Autor Wiadomość
A.O




Dołączył: 14 Cze 2008
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stettin

   

quote:
Originally posted by D!
(...) obecnie wylatuję do Norwegii , więc kontakt z tym forum i z wami może mi się urwać , bo nie wiem czy na północy na wyspie będzie dobra łączność.


Szkoda, ze na kontynencie nie bedziesz a na wyspie. Ja teraz jestem w Norwegi i choc na lipiec wracam do Polski to pozniej znow jestem tu. Generalnie na polnocy bede az do kwietnia - nieliczac krotkich przerw. Myslisz o przyjezdzie do Oslao na Nordic Fest tego roku ?

btw. jasne ze Korzenia kojarze, choc osobiscie niemialem okazji poznac. Brat zalaczal mi kiedys mp3 z jego swiadectwem.


Post został pochwalony 0 razy
Post Śro 15:13, 25 Cze 2008
 Zobacz profil autora
D!




Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z góry

   

Bede pracował w NORDKAPP czyli przylądek wysunięty najbardziej na Północ , w sumie ta wyspa jest wielka ale w klimacie subpolarnym nigdy nic nie wiadomo. Bede tam wracał co roku , turnusy trwają 4 miesiące. Ale czasu wolnego nie będzie zbyt dużo , bardziej ciężkiej pracy.

Post został pochwalony 0 razy
Post Czw 10:18, 26 Cze 2008
 Zobacz profil autora
Apprentice




Dołączył: 21 Maj 2008
Posty: 21
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok (baza), Warszawa (studia)

   

Dzięki za taką wyczerpującą autoprezentację i możliwość zostania na nieoficjalnej stopie :D Moja przyszywana siostra jest w identycznym wieku, więc choć do jej narzeczonego na razie muszę mieć rezerwę, to może mi pójdzie łatwiej :) (szczególnie że się nie widzimy, hehe)

quote:
Originally posted by A.O
Oprocz rodzimego jezyka znam szwedzki i angielski.

Chciałam na następny semestr się zapisać na lektorat od zera ze szwedzkiego, ale mi nie pasowały terminy :( A poza tym na wyczerpujących studiach może nie warto zaczynać nowego hobby...

quote:
Originally posted by A.O
dobrych (czyt. madrych) przyjaciol

Oj nie wiem, czy skrajny nacjonalizm można nazwać mądrością :/ A już na pewno nie w sensie biblijnym. Ale z drugiej strony od nikogo więcej nie doświadczyłam tyle dobroci, konkretnie takiej niewymienialnej na ubranie, jedzenie i usługiwanki. A Duża, gdyby naprawdę była moją siostrą, uzupełniałaby tę całą materialną otoczkę po prostu samym byciem. Niestety, tylko się wygłupiamy jakie to z nas odjechane niby-rodzeństwo, ale i tak nie wyobrażam sobie, gdzie bym dzisiaj była w innej wersji wydarzeń... Rzecz za którą jestem jej najbardziej wdzięczna to oczywiście zrezygnowanie z pouczania mnie o tym chorym pomyśle na państwo...

Cieszę się że na takim niebezpiecznym etapie udało Ci się nawrócić, to pewnie pozwala odkrywać Boga skuteczniej niż od zawsze chodząc na "relę", jakby to było coś zwyczajnego. W książce z rekolekcjami, którą dostałam od Dużej, jakiś ksiądz skomentował takie nawrócenie tekstem: "na gnoju lepiej rośnie" :D

Jestem pod wrażeniem chęci działania i wszystkich tych "wpisów w chrześcijańskim CV" :) Ja nie mam szans na takie przygody, nie mogłam wyjechać nawet na wymianę licealistów do Francji, a perspektywa mieszkania w akademiku to dla mnie porządny szok :/ Mam nadzieję że wyjdę z tego impasu, w Wawie pewnie jest dużo ciekawych zgromadzeń... Obym tylko nie musiała mieszkać w jednym pokoju z jakimś pomyleńcem, nie jestem gotowa na próby :<

quote:
Originally posted by A.O
ucze sie troche budowac w joomli

Buuu, a ja chcę się nauczyć PHP, ale w żadne wakacje nie dojeżdżam do końca książki, a w następne trzeba wszystko sobie od nowa przypominać, i klapa :D

A co Wy Panowie tak często robicie w krajach skandynawskich? ;) Należycie do tamtejszych Kościołów, bo w Polsce jest za mało protestantów? Czy po prostu koncertujecie?

Ja też mam opowiadanie Korzenia w empetrójkach! Katechetka nam puszczała!!! jaki świat jest mały :D


Post został pochwalony 0 razy
Post Czw 18:07, 26 Cze 2008
 Zobacz profil autora
D!




Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z góry

   

Koncertowanie to nie mój sposób na życie , jadę tam ciężko pracować
aby spełnić swoje marzenia. Postawić dom na wsi , w gęstym lesie , zasadzić drzewo i pić z żoną Mate na werandzie obserwując nasze psy.
Norwegia w przeciwieństwie do naszego kraju mi to umożliwia. Tam mój wysiłek jest szanowany. Dobre jest tez to że pracuje się z ludżmi wierzącymi.
Szczerze mówiąc mam dosyć współpracy z kimś kto tylko czycha na moje stanowisko. Dlatego witaj Norwegio , nadchodzę !!!


Post został pochwalony 0 razy
Post Pią 13:50, 27 Cze 2008
 Zobacz profil autora
A.O




Dołączył: 14 Cze 2008
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stettin

   

quote:
Originally posted by A.O
Obecnie jestem nieformalnym pracownikiem pewnej malej spolecznosci w Szczecinie. Jestem po roku szkoly biblijnej Livets Ord w Uppsali. Spedzilem jesien poprzedniego roku i wiosne tego roku w USA bedac na wolentariacie w organizacji charytatywnej. Obecnie jestem na praktycha w chrzescijanskiej stacji TV.


Tutaj dalem odpowiedz na nurtujace Cie Apprentice, pytania co do mojej osoby. Jak chcialabys wiedziec cos wiecej to niekrepuj sie.

Co zgromadzen w Wa-wie to rzeczywiscie jest ich troche (bedzie kolo 40 protestancki + pare z charyzmatycznymi katolikami , gdzie wiekssosc ludzi jest nowonarodzonych). Z tydzien bede na pare dni w Wa-wie i moze nawet vbylaby okazja spotkac sie gdyby nie to, ze wakacje i pewnie jestes u siebie w domu. moi rodzice mieszkaja od jakiegos czasu w Wa-wie wiec czasem bywam w tym miescie.

Co do Norwegii D! zgadzam sie, ze skandynawowie doceniaja prace i sa tu perspektywy na godziwe zycie. Niezmienia jednak to faktu, ze nie mam zamiaru tu osiadac. Przyjechalem tylko nauczyc sie w praktyce kierowac ekipa filmowa i wracam jak najszybciej do kraju. U nas zniwo czeka i trzeba je kosic bo czasu malo !!!


Post został pochwalony 0 razy
Post Pią 15:53, 27 Cze 2008
 Zobacz profil autora
D!




Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z góry

   

Wreszcie mam czas na napisanie paru postów.
Dotarłem , ale nie do " Nordkappu ", tylko do " Rolvsoy " , też na wyspę.
Po godzinach pracy łażę po górach i muszę powiedzieć że naprawdę jest tu
pięknie !!! Robiłem na klifie zdjecia o północy , w pełnym słońcu oczywiście
bo ciągle mamy białe noce. Ja chyba jeszcze tu zabawie ze 3 lata mieszane z powrotami do polski , która coraz mniej mi się podoba ...


Post został pochwalony 0 razy
Post Śro 0:12, 16 Lip 2008
 Zobacz profil autora
Illustris




Dołączył: 30 Maj 2008
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

   

No to może i ja napisze coś o sobie :). Zdaje sie,że jestem tu najmłodsza. Mam zaledwie/aż 16lat. Własnie idę do liceum do klasy biol-chem. Zastanawiam sie nad teologią (ale jako dodatkowy kierunek, bo już czuję,że moim powołaniem jest życie w rodzinie;)). Mój wiek jednak nie jest przeszkodą w tym aby mieć jakies doświadczenie z Bogiem (moze nie jest ono aż takie wielkie jak Wasze, w końcu dopiero zaczynam czuć co to życie,a i tak nie mam jeszcze tej pełnej wolności:)). Do kościoła chodzę od zawsze (rodzice wierzący) ale dopiero kiedy nabrałam większej styczności z Jezusem (należe do wspólnoty katolickiej Koinonia Jan Chrzciciel, od ok 4 lat) zaczęłam wierzyć i chodzić do kościoła, bo chce (już nie musze), bo wierzę, aczkolwiek przechodze zakręty wiary,ale mam wspaniała przyjaciółkę,(też z KJCh) która zawsze wtedy jest przy mnie a jak wiadomo: "Radość dzielona podwójną radością, boleść dzielona połową boleści:)" Ah..no i jestem z Wrocławia. No to by było tyle o mnie.

To bardzo interesujące jak muzyka łączy pokolenia i wiary:) Nie zebym miała coś do innych wyznań, uważam,ze są rózne drogi do Boga. Żadko zdarza się,ze jest jakaś osoba o innych poglądach i mimo tego można z nią dyskutowac i to kulturalnie. Tak więc miałabym skromne pytanie do ''D!" (wybaczysz mi ten brak szacunku mimo dzielącej nas róznicy wieku,prawda? ;D) Fakt, faktem uczyłam się o protestantyźmie, ale jak to bardziej w praktyce wygląda... Jakie są róznice pomiędzy katolicyzmem? Nie macie celibatu. A jeśli załużmy jest sytuacja,ze pastor ma wezwanie do umierającego człowieka a w tym samym czasie jego żona rodzi? Kurde, może źle to zabrzmiało, nie krytykuje, nic z tych rzeczy poprostu jestem ciekawa świata;].

Taaak, a temat brzmi "Skąd ta hipokryzja?" xD


Post został pochwalony 1 raz
Post Śro 10:56, 16 Lip 2008
 Zobacz profil autora
Illustris




Dołączył: 30 Maj 2008
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

   

kurde, chyba zjadłam jedną strone Oo...eh, trudno już, wybaczcie :)

Post został pochwalony 0 razy
Post Śro 10:58, 16 Lip 2008
 Zobacz profil autora
A.O




Dołączył: 14 Cze 2008
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stettin

   

Protestantyzm ma niezwykle duzo odmian. Pomijajac luteranizm, kalwinizm i inne dosc tradycyjne i skostniale denominacje to np baptysci, zielonoswiatkowi czy wolne koscioly charakteryzuja sie tym, iz fundamentem wiary jest Biblia, wszystko winno byc ugruntowane w niej. Nie ma jakis katechizmow, i innych ludzkich nauk czesto sprzecznych z Biblia co niestety jest charakterystyczne dla KK.
Prosze oczywiscie pamietac, ze uogolniam. Mialem kontakt z ludzmi ze wspolnoty KJCh i byli oni nowonarodzeni nie praktykowali modlitw do Marii czy innego balwochwasltwa. Oczywiscie byly roznice ale jesli chodzi o doktryne zbawienia to mieli postawe jak najbardziej biblijna a ta doktryna jest fundamentalna dla chrzescijanstwa.


Post został pochwalony 0 razy
Post Czw 19:28, 17 Lip 2008
 Zobacz profil autora
Apprentice




Dołączył: 21 Maj 2008
Posty: 21
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok (baza), Warszawa (studia)

   

Illustris, też mnie takie coś ciekawi, ale na co dzień to chyba za duża "kazuistyka" :D
U mnie ksiądz na zajęciach dodatkowych raczej się zastanawiał, w jaki sposób umierający w domu mogą przyjąć Komunię Świętą, skoro po zakończeniu nabożeństwa jest wychlebienie... (tzn. chodzi mi o luteranizm) Czy może jest coś zastępujące fizyczne przyjęcie Eucharystii?

Co do Maryi to niestety nie ma dwóch różnych określeń na zwracanie się do niej i do Boga, ale to jeszcze nie znaczy że robimy z niej boginię :/ A starsi ludzie, którzy tak robią, uwierzcie, TEŻ mnie wkurzają!!! bo ich całe życie straszono jakimś sadystą który za wszystko karze i przede wszystkim zrobi masakryczny sąd, i szukają sobie mamusi do obrony :/
A bardziej serio mówiąc, co jest złego w zwracaniu się do najdoskonalszego stworzenia? :( przecież wierzymy w łączność między "tym" światem a "tamtym" i modlimy się za zmarłych. A gdyby ktoś kogo bardzo kocham umarł w tzw. opinii świętości, to czy miałabym sobie wyrzucać że proszę go o pomoc na drodze wiary?
I tak na marginesie: nie trzeba wierzyć w jakiekolwiek objawienia Maryi żeby być katolikiem, bo najogólniej mówiąc ich treść sprowadza się do "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie"...

P.S. Sorry że piszę po staropolsku, ale moja mama nazywa się Maria i ja mam tak na drugie, i byłoby mocno LOLowo :D Może przerzucę się na Myriam...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Apprentice dnia Pią 22:43, 18 Lip 2008, w całości zmieniany 2 razy
Post Pią 22:28, 18 Lip 2008
 Zobacz profil autora
D!




Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z góry

   

Już odpowiadam " Illustris " , wreszcie mam trochę czasu po pracy.
Zacznijmy od tego że nie musisz mnie za nic przepraszać , dziecko też może mnie zawstydzić , jeśli chodzi o wiek nie ma tu dla mnie żadnej różnicy. To Tobie dziękuje za szacunek , mało ludzi go dziś posiada.
u BOGA wszyscy jesteśmy na równi , dlatego postawa sługi wobec drugiego człowieka to jest to ! Widzę że dwie osoby ci już odpisały , ja postaram się najprościej jak potrafię.
Dla mnie główne różnice to :
Modlimy się tylko do jednej osoby , którą jest Bóg.
Wszystko w co wierzymy staramy się opierać tylko i wyłącznie na biblii.
To jak ją rozumiemy pokazuje nam drogę. Pismo jest naszą instrukcją do życia którą może czytać każdy bez względu na wiek i wykrztałcenie.
Skoro modlimy się do jednej osoby , nie uznajemy modlitw do innych osób.
Nasi duchowni są normalnymi ludzmi żyjącymi w normalnych rodzinach , bez celibatu. Są to wykrztałcone osoby mające status osoby duchownej w konstytucji naszego kraju. Nie uznajemy obrazów ani relikwi za szczególne i święte , i przyjmujemy Chrzest wodny w wieku dorosłym na wyznanie naszej wiary. Uważamy że decyzji naszej wiary nie mogą podjąć za nas rodzice tylko my sami , kiedy już dorośniemy i staniemy przed tym wyborem osobiście w pełnej tego słowa znaczeniu " ŚWIADOMOŚCI ". Nie wierzymy w miejsce zwane czyśćcem , a nasza komunia to łamanie chleba i picie wina jako pamiątka i wyraz przynależności do wspólnoty. Zarówno chleb jak i wino spożywają wszyscy którzy tego chcą i mają świadomość tego co robią , oraz niektóre dogmaty o których nie będe już pisał , pon. każdy z nich to osobna długa dyskusja. To są dla mnie główne różnice. Jest ich dużo , zagłębiając się w pismo , przeważnie sporą część wersetów interpretujemy inaczej. Ale to nigdy nie powinno być powodem do kłutni ani sporu. Rozumiemy że decyzję " W Co Wierzymy " podejmujemy sami osobiście.

Jeśli chodzi o przypadek który mi opisałaś , myślę że mój Pastor najpierw by się pomodlił o żonę i zostawił ją w opiece " Bogu " , a potem pędziłby do umierającego człowieka. Dla nas najważniejsze jest ratować ludzi , aby byli zbawieni. Przed śmiercią zwłaszcza potrzebna jest ta pewność , że pójdziemy zaraz w dobrym kierunku. W ten sposób pastor zyskałby być może dwa życia , zamiast jednego życia swojego nowonarodzonego dziecka. Zyskałby jeszcze dużą nagrodę , za to że pomógł starcu zawrócić w ostsniej chwili , a " BÓG " wysłuchał ich obu. Jeśli wiedziałbym że mogę uratować życie i duszę człowieka , oddałbym za niego życie czyniąc moją Ukochaną Żonę wdową , ale zyskując nieśmiertelność bądż szansę dla drugiego człowieka. I wiem że moja żona by to zrozumiała chociaż zapłaciła by cenę razem ze mną tracąc swoją drugą ziemską połówkę. I " Bóg " mi świadkiem że w obecnej chwili byłbym na to gotów.

" NIE MA WIĘKSZEJ MIŁOŚCI NIŻ TA W KTÓREJ ODDAJEMY ŻYCIE ZA BLIŻNIEGO " mówi Biblia. " JEZUS ZROBIŁ DLA NAS TO SAMO "


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez D! dnia Nie 0:49, 20 Lip 2008, w całości zmieniany 3 razy
Post Nie 0:38, 20 Lip 2008
 Zobacz profil autora
Lady Vampire




Dołączył: 23 Maj 2008
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tu i tam

   

Hm, może na początku również się przedstawię. Będę na tym forum też jedną z najmłodszych, mam 18 lat. I kończę w tym roku liceum, droga Illustris, również klasę biol.-chem. z czym niekoniecznie wiążę swoją przyszłość. Pochodzę z Karpat, mieszkam na Warmii, a sercem jestem w Finlandii, ktoś tu pytał o Skandynawię:) Zamierzam studiować fil. fińską bądź szwedzką. Jestem katoliczką, w takiej wierze się wychowałam, ale myślę, że cały czas jeszcze poszukuję. Bardzo mi odpowiada np. u protestantów podejście do chrztu w dorosłości, bo uważam, że dość ważna jest tu ta świadomość, wybór. Za mnie wybrali rodzice, nie mam im tego za złe, wiem, że powierzyli mnie w ten sposób Bogu i Jego opiece. Znam też jednego pastora, bardzo inteligentny człowiek zresztą... Ale, jestem chrześcijanką, mogę podążać różnymi drogami, wybrać tylko jedną...

Nawiązując do waszych wcześniejszych wypowiedzi, zwłaszcza do A.O. co was wkurza...niezależnie od tego jak bardzo człowiek błądzi, a przez to często grzeszy nie możemy go odrzucać czy oceniać, bowiem on jeszcze poszukuje. I to co Ty nazywasz hipokryzją może być jego długą jeszcze drogą do Boga. Bo skoro uznaję się za chrześcijanina i stara się nim być to już jest dobry znak, nawet pomimo tego, że często robi inne rzeczy, które zupełnie nie zbliżają go do Boga jak, np. pijaństwo, ćpanie, seks. Czasami człowiek znajduje się w takim bagnie, że nie potrafi z niego wyjść i ten właśnie mały krok ku Bogu jest już tym, wspomnianym przeze mnie dobrym znakiem. Dziwi mnie twe oburzenie w stosunku do wierzących ćpunów, alkoholików, dziwi tym bardziej, iż Ty sam, jak piszesz kiedyś miałeś kontakt z narkotykami. To prawda, że może ich wiara jest malutka i słaba, to prawda, że może cały czas poszukują i nie są jej pewni, ale czy to pozwala nam ich oskarżać o hipokryzję i odrzucać? Wręcz przeciwnie takim ludziom powinno się pomagać, wychodzić do nich z wyciągniętą ręką, swoim zachowaniem, miłością przede wszystkim świadczyć o Bogu, Jego istnieniu. Znam, uwierz mi, niejednego narkomana, i nie jeden wyszedł z tego padołu jakim są narkotyki, dzięki takim właśnie ludziom, dzięki miłości, nieskończonej miłości Boga. Ty sam jej przecież doświadczyłeś. Być może one w przyszłości też znajdą i poznają miłość Stwórcy. A być może i nie, i dalej pozostaną przy niszczących ich ziemskich „przyjemnościach”, to już ich wybór. Wiem, oni mogą denerwować, mogą wygadywać bzdury, dorabiać swoje wersje, wiem, ale można ich tylko nakierowywać, bo nerwami nic człowiek nie zdziała, tylko miłością. A Bóg jest przecież równoznaczny z miłością. Jeżeli ktoś deklaruje się za wierzącego, a np. zajmuje się okultyzmem to rzeczywiście jest to hipokryzja. Ale to chyba nieco inny przypadek niż ludzie ćpający czy żyjący na kocią łapę. Każdy popełnia błędy. Człowiek nie jest doskonały, do tej doskonałości ma tylko dążyć.

To wspaniałe, że człowiek na swojej drodze spotyka takie osoby, które często pomogą wyjść mu z trudnych sytuacji, jak w waszych przypadkach. Ja też takich spotkałam, katolików, ale i człowieka, ni to buddystę ni chrześcijanina (tak!) poszukującego cały czas (ma już pięćdziesiątkę na karku), który dał mi tyle serca co żaden inny. Dlatego uważam, że człowieka nie można potępiać za wyznawaną wiarę (czy jej brak), za poglądy, za gubienie się w tej rzeczywistości, bo tak po prostu bywa. I, jak może się okazać, a w moim przypadku się okazało, tą pomocną dłoń wyciągnie osoba wcale niepozorna. Powiem jeszcze raz, ważna jest miłość, ta bezinteresowna, drugiego człowieka i tolerancja. Jak pięknie D! piszesz, mimo różnic można się porozumieć.


Post został pochwalony 0 razy
Post Sob 15:50, 23 Sie 2008
 Zobacz profil autora
A.O




Dołączył: 14 Cze 2008
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stettin

   

quote:
Originally posted by Lady Vampire

Nawiązując do waszych wcześniejszych wypowiedzi, zwłaszcza do A.O. co was wkurza...niezależnie od tego jak bardzo człowiek błądzi, a przez to często grzeszy nie możemy go odrzucać czy oceniać, bowiem on jeszcze poszukuje. I to co Ty nazywasz hipokryzją może być jego długą jeszcze drogą do Boga. Bo skoro uznaję się za chrześcijanina i stara się nim być to już jest dobry znak, nawet pomimo tego, że często robi inne rzeczy, które zupełnie nie zbliżają go do Boga jak, np. pijaństwo, ćpanie, seks. Czasami człowiek znajduje się w takim bagnie, że nie potrafi z niego wyjść i ten właśnie mały krok ku Bogu jest już tym, wspomnianym przeze mnie dobrym znakiem. Dziwi mnie twe oburzenie w stosunku do wierzących ćpunów, alkoholików, dziwi tym bardziej, iż Ty sam, jak piszesz kiedyś miałeś kontakt z narkotykami. To prawda, że może ich wiara jest malutka i słaba, to prawda, że może cały czas poszukują i nie są jej pewni, ale czy to pozwala nam ich oskarżać o hipokryzję i odrzucać? Wręcz przeciwnie takim ludziom powinno się pomagać, wychodzić do nich z wyciągniętą ręką, swoim zachowaniem, miłością przede wszystkim świadczyć o Bogu, Jego istnieniu. Znam, uwierz mi, niejednego narkomana, i nie jeden wyszedł z tego padołu jakim są narkotyki, dzięki takim właśnie ludziom, dzięki miłości, nieskończonej miłości Boga. Ty sam jej przecież doświadczyłeś. Być może one w przyszłości też znajdą i poznają miłość Stwórcy. A być może i nie, i dalej pozostaną przy niszczących ich ziemskich „przyjemnościach”, to już ich wybór. Wiem, oni mogą denerwować, mogą wygadywać bzdury, dorabiać swoje wersje, wiem, ale można ich tylko nakierowywać, bo nerwami nic człowiek nie zdziała, tylko miłością. A Bóg jest przecież równoznaczny z miłością. Jeżeli ktoś deklaruje się za wierzącego, a np. zajmuje się okultyzmem to rzeczywiście jest to hipokryzja. Ale to chyba nieco inny przypadek niż ludzie ćpający czy żyjący na kocią łapę. Każdy popełnia błędy. Człowiek nie jest doskonały, do tej doskonałości ma tylko dążyć.

To wspaniałe, że człowiek na swojej drodze spotyka takie osoby, które często pomogą wyjść mu z trudnych sytuacji, jak w waszych przypadkach. Ja też takich spotkałam, katolików, ale i człowieka, ni to buddystę ni chrześcijanina (tak!) poszukującego cały czas (ma już pięćdziesiątkę na karku), który dał mi tyle serca co żaden inny. Dlatego uważam, że człowieka nie można potępiać za wyznawaną wiarę (czy jej brak), za poglądy, za gubienie się w tej rzeczywistości, bo tak po prostu bywa. I, jak może się okazać, a w moim przypadku się okazało, tą pomocną dłoń wyciągnie osoba wcale niepozorna. Powiem jeszcze raz, ważna jest miłość, ta bezinteresowna, drugiego człowieka i tolerancja. Jak pięknie D! piszesz, mimo różnic można się porozumieć.


Milosc mowi prawde a nie wprowadza ludzi w blad poprzez nie mowienie nic... no bo kazdy moze sie pogubic, no bo to ludzkie... itd. Tolerancja nie oznacza akceptacji czyichs zachowan czy pogladow. Mam roznych znajomych w tym i troche niewierzacych i staram sie jak moge im swiadczyc i nie potepiam ich bo trudno potepiac kogos kto nie upamietal sie. Okazuje im milosc ale nie poprzez poklepywanie ich po plecach jak ich zycie tonie w grzechu. To tak na poczatek.

Po drugie apeluje o CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM a nie podczepianie pod moje wypowiedzi jakis wlasnych przewrazliwien, ok? Bo tak sie sklada, ze napisalem, iz Ci ludzie nie uwazaja aby ich grzeszne postepowanie bylo czymkolwiek zlym. Przeinaczaja Biblie czesto nie uznaja jej nawet w pelni za Boze Slowo. Niemowilem wiec o tych co sie zmagaja ale o tych co przestali sie zmagac poprostu zmieniajac teologie aby im pasowala...
btw. ja jak zylem w swiecie to choc nieraz ludzie mowili mi ze jestem wierzacy to jawnie temu zaprzeczalem bo zdawalem sobie sprawe, ze nie zyje z Bogiem mimo ,iz w pozniejszej fazie wierzylem w Niego (w sensie uznawalem go za Boga, choc nie byl Panem mego zycia bo go nie chcialem slychac). Diabel tez wierzy i jakos nie czyni to jego wierzacym. Poczytaj list Jakuba, tam jest konkretnie kawa na lawe bez owijania w bawelne. A w tym liscie jest tez o hipokryzji. Bo czyz nawrocenie nie jest upamietaniem sie a upamietanie to nic innego jak odwrocenie sie od starej drogi i nie oznacza to ze czlowiek nie bedzie sie potykal ale ze zmierza w innym kierunku. To jest jakis krok i cos za soba pociaga bo jak nie to co to za nawrocenie, gdzie sa wtedy owoce takiego naroccenia? Czy Bogu chodzi o jakas metke, niewidzialny znak na czole? On bada serca a z serca wyplywaja nasze dzialania.

Co do okultyzmu i cpania to akurat greckie slowo "pharmakeia" odnoszace sie do wprowadzania w trans narkotyczny oznacza takze czary. Czlowiek bedacy pod wplywem narkotykow jest otwarty na wplyw demonow i poprzez to ma spolecznosc z demonami. A tak wogle dla Boga grzech to grzech. Niema znaczenia czy to seks przedmalzenski, czy upijanie sie, cpanie, hipokryzja, osad itd. Rozne sa konsekwencje grzechu bo nie wszytko tak samo usidla ale wszystko to oddziel od Boga - On nie stopniuje ze ten grzech mniejszy to ok a ten wiekszy. To tak odnosnie Twojej aluzji ze spanie na kocia lape to nie to samo co okultyzm... w oczach Boga jedno i drugie grzech. Hitlerowi gdyby sie upamietal, Bog by przebaczyl tak samo jak Tobie czy mi.

Nakierowac to mozna taka osobe ktora szuka prawdy i szczerej relacji z Bogiem a nie komfortu i samousprawiedliwiania sie. Dobrzy ludzie tez ida do piekla bo DROGA JEST TYLKO JEDNA A JEST NIA JEZUS. Albo do Niego nalezysz albo do tego swiata - proste i nieskomplikowane. Dla wielu niestety az za proste...


Post został pochwalony 0 razy
Post Nie 0:45, 24 Sie 2008
 Zobacz profil autora
Lady Vampire




Dołączył: 23 Maj 2008
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tu i tam

   

Rozumiem, może faktycznie się rozpędziłam, nie doczytałam Twoich wypowiedzi, coś ominęłam etc. Jeśli Cię uraziłam tym za szybkim osądem przepraszam. Zgadzam się z tym, że trzeba rozróżnić ludzi znających swoje grzechy od tych, którzy swego złego postępowania nie uważają za coś złego. Może nie oddałam wcześniej dobrze tego co chciałam powiedzieć. A moje zdanie wynika też z tego, iż mam do czynienia z ludźmi borykającymi się ze swoimi grzechami (każdy grzeszy i nie chcę robić tu jakiej selekcji, ale odróżnię tylko te ciężkie od tych lekkich grzechy) i czasami chcąc czy też nie się poprawić na swojej drodze spotykają Boga, Boga w drugim człowieku. I ten człowiek nie akceptuje ich grzechu, ale jest tolerancyjny wobec nich, nie próbuje ich nawet zmienić, pokazuje tylko tę dobrą drogę, do Boga, a co najważniejsze okazuje im, mimo ich grzeszności, miłość, i zrozumienie (ale nie jako akceptację ich postępowania). Dlatego może tak grzmiałam o tym odrzuceniu czy ocenianiu. Bo wiem jak ważne jest bycie przy takim człowieku. Poza tym Ty jesteś protestantem, ja nie znam Biblii, Boga poznaje właśnie przez drugiego człowieka, przez kościół, modlitwę. Oczywiście, że grzech to grzech, ale co innego jest zgrzeszyć, bo się kogoś zamordowało, a co innego, bo się nabluzgało do własnej matki. Bynajmniej ja tak na to patrzę. Może ćpanie i okultyzm są ze sobą powiązane, nie wiem. Zaznaczyłam już, że ja ciągle Go poszukuje, ale lepiej oddaje mój stan to stwierdzenie, próbuję Go zrozumieć, poznać. Przez wiarę i kościół katolicki, może dlatego nie do końca możemy się porozumieć. Ale w każdym bądź razie szanuje Twoje zdanie, jesteś starszy wiekiem i doświadczeniami. Ja piszę z własnych. I tyle.

Post został pochwalony 0 razy
Post Nie 22:58, 24 Sie 2008
 Zobacz profil autora
D!




Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z góry

   

Przez takie posty widzę jak różne rzeczy dał nam " Bóg " , różne dary , różną osobowość. Zgadzam się w wielu rzeczach i z Tobą i z Tobą . Powinniśmy mieć dużo serca i Miłości , zrozumienia i poświęcenia , ale także być mądrzy , stanowczy i zdecydowani. Często niestety nie rzucać pereł przed wieprze , biblia wyraża się często odważniej niż my , ale pokazuje nam także Miłość która przewyższa nas we wszystkim , kiedy każe modlić się za naszych wrogów i znosić prześladowania. Każdy jednak z nas jest innym narzędziem stworzonym przez Boga do konkretnego celu. Nie ma dwuch takich samych , nie myślimy tak samo i napewno nie dopasujemy się idealnie , a jednak w tym wszystkim coś nas łączy , mamy być jednością. Skrzynia biegów i silnik , wyglądają inaczej , ale całość coś tworzy , w konkretnym celu. W pojedynke niewele się zdziała , tak samo bez współpracy jest się tylko częścią wielkiego planu. Są osoby działające samotnie , nie przeczę , ale to ich indywidualna droga. Miłość jest wymagająca , masz się palić dla drugiej osoby i nie oczekiwać niczego w zamian , ta prawdziwa jest bezinteresowna , wszystko przetrzyma , wyrozumiała , cierpliwa i potężna , ponadczasowa , zawsze mająca nadzieję , nigdy się nie poddająca, ale i szanująca wolność której nie może w żaden sposób pogwałcić. Dlatego to tak nas boli gdy ktoś odchodzi. Jeśli coś naprawdę Kochasz , póść to wolno. Jeśli nie wróci , potraktój to jakby nigdy tego nie było , jeśli jednak wróci , już na zawsze będzie należeć do Ciebie. Lady Vampir , twoje 18 lat pokazuje mi tylko że mądrość nie zna wieku. Jesteś bardzo mądrą osobą , napewno potrafisz Kochać.

Post został pochwalony 0 razy
Post Śro 23:46, 27 Sie 2008
 Zobacz profil autora

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Forum Jump:
Skocz do:  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa).
Obecny czas to Pią 1:26, 14 Gru 2018
  Wyświetl posty z ostatnich:      


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB Group
Template created by The Fathom
Based on template of Nick Mahon
Regulamin